Mało romantyczna jestem. Nigdy nie byłam, chyba jedynie w porywach. Porywy zdarzały się z częstotliwością raz na dwa, może trzy miesiące. Ale to nie jest istotne.
Tylko co zrobić jeśli widać, że kumpel startuje… no właśnie, może lepiej nie będę kończyć. Bo choćby nie wiem jak mało romantyczna byłabym, to i tak zasada “lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu” nie przekonuje mnie w tej sytuacji. Aż tak prozaiczna nie jestem.
Nigdy nie mów “nigdy”, ale ja tego na dzień dzisiejszy bieżącego roku pańskiego nie widzę.
Czas pokaże, a póki co, zajmij się, dziecko, zbliżającą się sesją i zaliczeniami… ucz się… gramatyka bowiem czeka