Gdyby stworzyć oś czasu i zaznaczyć początek konfliktu rosyjsko-gruzińskiego to nie zaczęłabym od pierwszego dnia wojskowego ataku na Gruzję tylko dużo wcześniej: od dnia, kiedy Federacja Rosyjska zaczęła masowo rozdawać mieszkańcom Abchazji i Osetii obywatelstwa rosyjskie, by potem “bronić interesów rosyjskiej diaspory”.
Problem zaczyna się znowu, bo ukraińskie media podały wiadomość, że incydent się powtarza z mieszkańcami Krymu. Jeszcze raz znajdzie się “agresor”?
Żeby było śmieszniej, Polska zgodziła się na tarczę antyrakietową, Rosja się odgraża. Jeśli przed wojną w Gruzji byłam przeciw, tak teraz jestem za, obiema rękami. No, chyba, że obwód Kaliningradzki w imieniu Związku Radzie Rosji zechce poszerzyć swoje granice i zacznie masowo rozdawać rosyjskie obywatelstwa Polakom. No i rzecz jasna: czy obywatele RP będą w ogóle o tym wiedzieć, że po cichutku przybyło im jeszcze jedno obywatelstwo, bo pewnie gdyby się dowiedzieli, to pewnie by się go zrzekli. Bo na co komu rosyjskie obywatelstwo obywatelowi UE? Na nico. Alternatywna historia. Albo: przyszłość.
Jest taki zwyczaj, nie pamiętam, czy w Chinach czy w Japonii. W każdym razie jeśli życzy się komuś źle, mówi się mu, żeby żył w ciekawych czasach.
Żyjemy w ciekawych czasach.