Środa, 28.05.2008
Ja: (18:09)
cześć
mam pytanie: dokąd uczymy się na kolosa
koleżanka: (18:09)
z tego co pamiętam to do teorii lomonosowa
Ja: (18:11)
to było przy jakim temacie? bo o teorii łomonosowa wspomniałam przy moim referacie a wydaje mi się, że później jeszcze coś było, co wchodzi chyba na kolokwium
koleżanka: (18:14)
nie, na tym skończyliśmy, potem już zaczęliśmy XIX wiek, chyba, że mandrivni djaky
ale to było potem
ja ostatnią mam teorię
Ja: (18:16)
eh, coś czuję, że nielicznym szczęśliwcom uda się zdobyć 3, a cała reszta będzie to poprawiać
koleżanka: (18:17)
czemu?
Ja: (18:22)
przeczucie
koleżanka: (18:23)
a mnie się wydaje, ze większośc zda
nie jest to trudne koło
Ja: (18:23)
znając [nazwisko wykładowczyni], znając nas pewnie pytania będą z kosmosu albo i będą proste, ale dla nas z kosmosu, bo każdy się uczył czego innego
koleżanka: (18:25)
masz jakieś dziwne podejście, ja myślę, ze wiekszośc zda, trochę wiary
nie wszyscy jesteśmy głupkami
a notatki większość ma dobre
wiec się nauczy
Ja: (18:25)
tego nie powiedziałam i tak nie myślę zresztą
tylko przypomina mi się gramatyka z [nazwisko wykładowczyni] wcześniej i że w zasadzie dalej ciężko określić na czym się skupić
zresztą, może masz rację…
oby![]()
Czwartek, 29.05.2008
Kolokwium przyleciało jednak – zgodnie z moimi przewidywaniami – w statku kosmicznym. Pytania (było ich 25) były takie, że po 5 minutach miałam ochotę oddać, wyjść i pójść na piwo. Potem stwierdziłam, że niech ma kobieta karę – zachciało jej się kolokwium, to niech czyta te wypociny po nocy, nawet jak będą bez ładu i składu. Zaczęłam pisać to, jak mi się wydaje, że powinno być, ale do pewnej i niezachwianej wiedzy to to coś miało bardzo daleko.
Piątek, 30.05.2008
Wyniki. Zaliczyły “aż” 4 osoby, wszystkie na 3, w tym… o dziwo, ja. Jak? Nie wiem
.
Inny temat:
Nie wiem na jakim jestem etapie psychiczno-emocjonalnym, ale dzisiaj już wiem, że zamykam jakiś rozdział w życiu. Dziwnie się z tym czuję, ale kiedyś muszę dokonać jakichś zmian. Inaczej zwariuję. Bo do stałych ludzi to ja na pewno nie należę… Stety?